Szesnasta rocznica tragedii smoleńskiej – pamiętają w Swarzędzu
W bieżącym roku przypadała szesnasta rocznica tragedii smoleńskiej, kiedy zginęli wszyscy członkowie polskiej delegacji w drodze do Katynia, na groby polskich oficerów zamordowanych przez sowieckich oprawców.
10 kwietnia w kościele św. Marcina zgromadzili się na mszy świętej mieszkańcy Swarzędza, aby pomodlić się w intencji pary prezydenckiej Lecha i Marii Kaczyńskich oraz wszystkich pozostałych poległych w Smoleńsku. Po mszy św. część wiernych przeszła na Rynek i tam odbyła się dalsza część upamiętnienia. Przy portrecie pary prezydenckiej została przypomniana skala tragedii do jakiej doszło na lotnisku w Smoleńsku 10 IV 2010 r. Zginął wówczas nie tylko urzędujący prezydent Rzeczpospolitej, ale i ostatni prezydent RP na uchodźctwie, 18. parlamentarzystów, 8. generałów, 10. duchownych wszystkich wyznań chrześcijańskich, 8. szefów najważniejszych urzędów i instytucji, członkowie Rodziny Katyńskiej oraz pozostający na służbie oficerowie BOR i załoga samolotu.
Do dziś przyczyny tej tragedii nie zostały wyjaśnione*, może będziemy czekali wiele lat na prawdę, tak jak czekaliśmy dziesięciolecia na potwierdzenie, że to na rozkaz komunistycznych władz Związku Sowieckiego wymordowano polskich oficerów w Katyniu i innych miejscach. Na koniec uroczystości ksiądz Ryszard Penczyński poprowadził modlitwę za wszystkich zmarłych i poległych w Katyniu i Smoleńsku, a zebrani zapalili znicze i złożyli wiązankę kwiatów.
Edwin Klessa
Arkadiusz Małyszka

* Komentarz redakcji: Katastrofa smoleńska należy do najlepiej i najdokładniej przebadanych wypadków lotniczych, co jest wynikiem charakteru lotu, z najwyższymi oficjelami na pokładzie, w tym z urzędującym Prezydentem RP, Lechem Kaczyńskim. Ministerstwo Obrony Narodowej zaznacza, że jedynym wiążącym dokumentem określającym przebieg oraz faktyczne przyczyny katastrofy jest pochodzący z lipca 2011 r. raport końcowy z badania zdarzenia lotniczego nr 192/20210/2011 samolotu Tu-154M nr 101 zaistniałego dnia 10 kwietnia 2010 r. w rejonie lotniska SMOLEŃSK PÓŁNOCNY sporządzony przez Komisję Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego. Raport, wraz załącznikami można znaleźć na stronie MON.
Więcej aktualności ze Swarzędza i okolic znajdziecie na swarzedz24.pl.




Szanowny Panie Redaktorze
Dziękuję za umieszczenie w serwisie Swarzędz24.pl informacji o uczczeniu 16. rocznicy tragedii smoleńskiej. Szkoda tylko, że nasz tekst został opatrzony komentarzem, który już w pierwszych słowach, ujmując to bardzo delikatnie, mija się z prawdą.
Nie jest prawdą, że rozbicie samolotu TU 154M nr 101 w Smoleńsku jest najbardziej dokładnie zbadaną katastrofą lotniczą. Z prostego powodu: z braku możliwości zbadania wraku samolotu i oryginałów czarnych skrzynek. Jest to jeden z nielicznych przypadków, gdy polskie służby, w tym również międzynarodowe, nie miały dostępu do wraku i czarnych skrzynek. Nie lepiej uczciwie powiedzieć, że dotychczas nie było warunków do jednoznacznego ustalenia przyczyn, które mogłaby potwierdzić jakaś międzynarodowa agencja, np. Europejska Agencja Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA)?
Wiem o czym mówię. Przez 43 lata pracy zawodowej w Lubuskich Zakładach Okrętowych LUBMOR (później LUBMOR Sp. z o.o.) w Trzciance 4 lata pełniłem funkcję kierownika sekcji ds. rozwoju, 30 lat głównego konstruktora i 5 lat dyrektora ds. rozwoju. Byłem odpowiedzialny za dziesiątki programów naukowo-badawczych w firmie, kończących się uzyskaniem międzynarodowych certyfikatów, po pozytywnie przeprowadzonych testach ogniowych w Centrum Techniki Okrętowej w Gdańsku, w Hamburgu lub Kopenhadze. Takie testy przeprowadzano na nowo projektowanych wyrobach dla przemysłu okrętowego (drzwi, okien, ścian i sufitów) w skali 1:1 wmontowanych w specjalnych stalowych ścianach o wymiarach ok. 2,5 x 2,2 m. Testy ogniowe w temp. 1150 0C trwały 60 min, a z przeznaczeniem dla tankowców, gazowców i chemikaliowców – 120 min. Nie wszystko udawało się za pierwszym razem. Wtedy całą ścianę z wmontowanym wyrobem ściągało się do firmy poddając ją szczegółowym oględzinom i analizom przez powoływane zespoły konstruktorów i technologów. Jest rzeczą niewyobrażalną, żeby pozbawiając inżynierów-specjalistów dostępu do wyrobu niemiłosiernie skręconego, wygiętego i zdeformowanego pod wpływem wysokich temperatur kazano im stawiać diagnozę o przyczynach nieudanych testów ogniowych. Np. z powodu uniknięcia wysokich kosztów transportu ponad gabarytowego „złomu” z Kopenhagi. (W załączeniu, wraz z formą papierową, przekazuję album LUBMOR. 70 lat, gdzie również na s. 14-15 można znaleźć opis jak Polska dała się, w przeciwieństwie do Francuzów, „wydudkać” i pod dyktando posłusznie zamknąć swoje stocznie).
My wiemy, że na stronie MON umieszczony jest, zdaniem Redakcji, „…jedynie wiążący dokument określający przebieg oraz faktyczne przyczyny katastrofy…” czyli raport końcowy. Kolegę, dociekliwego mgra historii, i mnie, nie mniej dociekliwego mgra inżyniera (tytuły te do czegoś nas zobowiązują), dręczą pytania, których przywołany przez Redakcję raport nie wyjaśnia:
– dlaczego oddano tak ważny samolot do remontu państwu, wrogowi NATO, którego Polska jest pełnoprawnym członkiem (to tak jakby Amerykanie bezrefleksyjnie przekazali Rosji do remontu Air Force One),
– jaka była osłona kontrwywiadowcza podczas remontu samolotowego w firmie Awiakor w Samarze, firmie remontującej samoloty dla rosyjskiego ministerstwa obrony, która kontrolowana jest przez Olega Deripaskę, oligarchę zaprzyjaźnionego z Władimirem Putinem i związanego z rosyjskimi służbami specjalnymi,
– dlaczego doszło do rozdzielenia wizyty premiera i prezydenta na uroczystości rocznicowe w Katyniu,
– dlaczego wrak oraz całe śledztwo lotu oznaczonego literą M (lot o charakterze wojskowym) zostało oddane wyłącznie w ręce Rosjan, niezgodnie z umową polsko-rosyjską w sprawie ruchu samolotów wojskowych i wspólnego wyjaśniania katastrof z 1993 r.,
– dlaczego od samego początku w Polsce w środkach masowego przekazu rozpętano fałszywą kampanię o kilkukrotnym lądowaniu, pijanych pilotach, kłótni na lotnisku, naciskach wywieranych na pilotów, oznaczeniu lotu cywilnego a nie wojskowego, itd.,
– dlaczego w miejscu uderzenia samolotu z ziemię nie było żadnego krateru,
– dlaczego drzwi salonki prezydenckiej wbite zostały w ziemię na pół metra w kierunku odwrotnym do lotu samolotu,
– dlaczego większość ciał była rozczłonkowana i pozbawiona odzieży,
– dlaczego fragmenty samolotu znajdowały się przed „pancerną” brzozą, a nie za,
– a co z śladami materiałów wybuchowych na szczątkach wraku,
– co było przyczyną, że samolot rozpadł się na ponad 50 tys. części, a dlaczego Rosjanie oceniają ich ilość tylko na 17 tys.,
– dlaczego Rosjanie niszczyli elementy wraku poprzez ich ordynarne przepychanie, ciągnięcie, załadunek i nie fachowe składowanie, a nawet umyślne niszczenie (czynności udokumentowane na filmach, w tym rozbijanie łomem okien samolotu),
– niespotykane w cywilizowanym świecie traktowanie zwłok ofiar (wszywanie worków ze śmieciami, wkładanie do trumien szczątków różnych osób (także w workach), mylne opisywanie zwłok, liczne rażące błędy w opisach medycznych sięgające nawet 90% ofiar, profanacje zwłok). Wszystko to kłamliwie maskowała Ewa Kopacz, która została wysłana do Smoleńska, żeby nadzorować powyższe czynności,
– dlaczego prokuratura nie zbadała zawartości trumien po przywiezieniu ich do kraju, a rodzinom zakazano ich otwierania,
– a co z serią „samobójstw” lub przypadkowych nagłych śmierci kilkunastu osób, które wypowiadały się inaczej niż mówi oficjalny raport, np. technik pokładowy samolotu Jak-40, czy gen. Sławomir Petelicki,
– stałe utrudnianie przez Rosjan dostępu polskich prokuratorów, ekspertów, archeologów do terenu oraz szczątków wraku,
– dostarczanie stronie polskiej różniących się wersji kopii czarnych skrzynek,
– odnajdywanie szczątków samolotu przez kilka miesięcy przez Polaków odwiedzających ten teren, a nawet ludzkich szczątków we wrześniu 2010 r., (zostały one przywiezione w konspiracyjny sposób przez uczestników Rajdu Katyńskiego i przekazane prokuraturze w Polsce). Wszystko to działo się pomimo zapewnień Ewy Kopacz o sumiennej pracy rosyjskich służb przesiewających ziemię na głębokość 1 m,
– dlaczego zupełnie odmienne było postępowanie rządu holenderskiego, który konsekwentnie postępował w sprawie strąconego nad Ukrainą samolotu (nawet najdrobniejsze fragmenty samolotu przewieźli do Holandii, odtworzono z nich znaczną część kadłuba, przetransportowali z należnym szacunkiem wszystkie ciała ofiar (nie robiąc przy tym ani jednego błędu), wykazali kłamstwo Putina, który zrzucał winę na Ukrainę, doprowadzili do zaocznego skazania na dożywocie konkretne osoby, które samolot ten strąciły). Całe postępowanie od zastrzelenia samolotu do prawomocnego skazania winnych trwało 10 lat i kosztowało 209 mln euro. Nikogo nie ścigano za podjęcie próby wyjaśnienia tej katastrofy.
– dlaczego największą na świecie (poza okresami wojny) tragedię wyjaśnia się kompletnie odmiennie od sposobu postępowania rządu holenderskiego. Polska znalazła się w klubie republik bananowych, które nie potrafiły zapewnić bezpiecznego lotu swoim prezydentom: Burundii, Ekwadoru, Filipin, Iraku, Macedonii. Mozambiku, Pakistanu, Panamy i Ruandy. Natomiast żadne państwo na świecie nie dopuściło do tragedii, która oprócz prezydenta objęła tylu ważnych osobistości. Samych generałów polskich zginęło więcej niż podczas całej II wojny światowej! Rzeczywiście, niechlubne mistrzostwo świata! Jeszcze ściga się tych, którzy próbują wyjaśniać przyczyny tej tragedii i to za kwoty wielokrotnie niższe od tych co wydali Holendrzy. A należałoby raczej postawić pytanie: gdzie jest polska nauka, jakie działania podjęli rektorzy politechnik, dyrektorzy instytutów naukowo-badawczych?
To nie są wszystkie pytania i wątpliwości. Sherlock Holmes i Columbo każde dochodzenie zaczynali od pytania: kto miałby uzyskać największą korzyść z popełnionej zbrodni. Prezydent Lech Kaczyński spowodował zatrzymanie rosyjskiej agresji w Gruzji i wygłosił na Westerplatte w obecności osłupiałego Putina i kanclerz Merkel słowa o imperializmie. Warto to odsłuchać. Czy było to podpisanie na siebie wyroku śmierci?
Komuniści cały naród próbowali okłamywać w sprawie Katynia. Nawet polscy profesorowie kłamali podpisując się pod niemiecką wersją ludobójstwa (patrz: Encyklopedia powszechna, rok wydania 1957). Co odważniejsi za głoszenie prawdy o Katyniu ginęli w polskich więzieniach. Prawdziwa wersja o zbrodni sowieckiej zachowała się w rodzinach, dzięki naszym mądrym rodzicom. Czy nikt nie wierzył komunistom? Oczywiście, że tacy byli (przykład: moja nauczycielka historii w szkole średniej, która mściła się na uczniach, którzy tylko stawiali pytania o Katyń). Na oficjalne ujawnienie prawdy Polska czekała pół wieku.
Na marginesie: dwukrotnie zorganizowałem grupowy wyjazd do Katynia w 2001 r. (17 osób) oraz do Katynia i Smoleńska w 2012 r. (12 osób). To żywa lekcja historii, która uodparnia na wszystkie kłamstwa katyńsko-smoleńskie do końca życia.
Nam rozum, nie ślepa propaganda, podpowiada, że to było dzieło Putina. Aż dziw bierze skąd on ma tylu w Polsce zaciekłych obrońców.
Z poważaniem
Edwin Klessa