Czy przysłowia pogodowe się sprawdzają? Naukowcy zbadali to

Swarzędzcy (nie tylko) naukowcy z poznańskich jednostek badawczych przyjrzeli się sprawie, czy przysłowia pogodowe się sprawdzają. Tekst ukazał się w czerwcowym numerze “Echa Koźmina”, publikujemy go dzięki uprzejmości zaprzyjaźnionej Redakcji gazety. 

Czy przysłowia pogodowe się sprawdzają: Przysłowia mądrością narodów, czyli z imieninową wizytą u „zimnej Zośki”

„Na świętego Hieronima, abo dyszcz abo go ni ma, a jak przyjdzie święta Ada, abo pada abo nie pada.” Zaledwie ta jedna mądrość ludowa pokazuje, że przysłowia wydają się być bardzo skutecznym narzędziem do określania prognozy pogody. Siłą tego konkretnego jest między innymi duża elastyczność. Jak to jest jednak z innymi przysłowiami w świetle najnowszych badań naukowych? O komentarz poprosiliśmy wybitną znawczynię tematu Panią Zofię (znaną w kręgach znajomych jako „zimna Zośka”), która 15 maja obchodziła swoje imieniny.

Krzysztof Mączka: Pani Zofio, dziękuję za przyjęcie zaproszenia i wszystkiego najlepszego z okazji imienin! Skąd w ogóle wziął się Pani przydomek – „zimna Zośka”?

Pani Zofia: Dziękuję, cała przyjemność po mojej stronie. Przydomek wziął się stąd, że mniej więcej w połowie maja mamy do czynienia z charakterystyczną dla środkowej Europy krótkotrwałą anomalią pogodową. Naukowcy podają, że jest ona spowodowana zmianą cyrkulacji atmosferycznej w wyniku polarnego niżu.

K.M. Nie bardzo rozumiem…

P. Z. Najmocniej przepraszam… Śmiech. Znaczy to tyle, że w dość ciepłym maju mamy kilka dni solidnego ochłodzenia spowodowanego napływem chłodnego powietrza. Bywa, że trzeba nawet włożyć kalesony lub ciepłe rajstopy. Nie pamiętam, kiedy dokładnie nadano mi ten przydomek, ale na bazie wieloletnich doświadczeń w pracach w polu czy ogrodzie ludzie zaobserwowali, że na imieniny Zofii trzeba się ubierać raczej ciepło. Zresztą, moje kuzynki z zagranicy Žofie, ledová žena z Czech i Poscana Zofka ze Słowenii, mogą potwierdzić, że pogoda w tym czasie nie rozpieszcza. O grillu w ogródku nie ma mowy.

K.M. Czyli powinniśmy ufać raczej przysłowiom, a nie telewizyjnym pogodynkom?

P.Z. Sprawa jest bardziej złożona. Przysłowia to element wiedzy tradycyjnej i jak każda wiedza, także ta jest czasami błędna. To, co przekazuje, ma być praktyczne, bo trzeba wiedzieć kiedy ubrać kożuch, kiedy zabrać parasol, a kiedy włożyć sandały. Jest to istotne zwłaszcza jeśli mówimy o sytuacjach nietypowych dla danego miesiąca takich jak przymrozki w maju.

K.M. „Barbara po lodzie (4 grudnia) Boże Narodzenie (25 grudnia) po wodzie”…

P.Z. Coś w tym rodzaju. Niektóre przysłowia zawierają też prognozy dotyczące dłuższych okresów.

K.M. Na przykład?

P.Z. „Od Cypriana (10 lutego) aż do Jana Kapistrana (28 marca), gdy pogoda jest zasrana, to od Jana (28 marca) do Jerzego (19 kwietnia) ciągle jeszcze nic nowego.”

K.M. Mam nadzieję, że redakcja to puści…

P.Z. Przysłowia bywają dosadne, ale są też zarazem piękne w swej bezceremonialności. Nie możemy ich zafałszowywać, bo to element naszej kultury i historii.

K.M. Wróćmy jednak do tego, dlaczego przysłowia się nie sprawdzają.

P.Z. Oprócz tego, że tradycyjna wiedza ma być praktyczna, to jest ściśle związana z miejscem, w którym powstała.

K.M. Czyli to co sprawdzi się w północnej Polsce nie zawsze sprawdzi się południowych Niemczech?

P.Z. Otóż to! A im większa odległość, inne ukształtowanie terenu itp., tym te rozbieżności mogą być większe. Przysłowia powstały w konkretnym miejscu i czasie. Najczęściej dość dawno. Od tamtej pory mieliśmy do czynienia z ogromnymi migracjami ludności chociażby po II wojnie światowej, kiedy miejscowości na obecnym zachodzie Polski były zasiedlane przez kresowian, wcześniej mieszkających na terenach położonych nawet 1000 km na wschód. Ludzie się przemieszczają i razem z nimi przemieszczają się przysłowia.

K.M. To bardzo ciekawe, ale czy mamy na to jakieś twarde dowody?

P.Z. Jak najbardziej. W czasopiśmie Weather, Climate, and Society  ukazał się właśnie artykuł naukowy na temat trafności polskich przysłów. Pracowali nad nim naukowcy z aż trzech poznańskich jednostek badawczych (Uniwersytetu im. A. Mickiewicza, Instytutu Środowiska Rolniczego i Leśnego Polskiej Akademii Nauk oraz Uniwersytetu Przyrodniczego – przyp. red.). Z 2000 polskich przysłów, które zgromadzili, wybrali 28 dotyczących temperatury które były możliwe do zestawienia z danymi meteorologicznymi z lat 1951-2012 w Polsce, Niemczech, Czechach, Słowacji, Ukrainie, Białorusi i Litwie

K.M. I co im wyszło?

P.Z. Okazało się, że tylko nieliczne z 28 analizowanych przysłów dostarczają stosunkowo wiarygodnych prognoz.

K.M. Czy może Pani podać przykłady?

P.Z. Najbardziej przydatne są dwa przysłowia. Mianowicie: ‘‘Gdy Maciej święty (24 lutego) cokolwiek lodu nie stopi, będą długo chuchali w zimne ręce chłopi’’ oraz ‘‘Gdy Zbigniew i Patryk (17 marca) mrożą ludziom uszy, zima jeszcze 2 niedziele mrozem i śniegiem prószy’’. Pierwsze prognozuje pogodę z prawdopodobieństwem aż 83%, co znaczy, że może sprawdzić się nawet w czterech pięć sytuacji, a drugie z 66% dokładnością, czyli w 2 na 3 przypadki pogoda będzie taka, jak zapowiada przysłowie. Warto sobie zapamiętać te dwa przykłady i zrobić na własną rękę małe doświadczenie sprawdzając pogodę w tych okresach np. w przyszłym roku.

K.M. Niejeden synoptyk pozazdrościłby takich rezultatów…

P.Z. To prawda, choć trzeba zaznaczyć, że to są wyniki uśrednione z 61 lat, z różnych lokalizacji (stacji pomiarowych), które były brane pod uwagę w tych badaniach. Im bliżej do czasów współczesnych, tym te wyniki maleją. Jedną z przyczyn są pewnie zmiany klimatu, które ostatnio raczej idą w stronę ocieplenia, choć jeszcze kilkadziesiąt lat temu przewidywania dotyczyły nadciągającej epoki lodowcowej. To jednak temat na osobną rozmowę.

K.M. A jeśli chodzi o lokalizacje, jakie są te różnice?

P.Z. Wyraźnie widać, że im bardziej na północny-wschód, tym te konkretne przysłowia prognozują lepiej. Mówiąc krótko, najwięcej trafień miały dla pogody w stolicy Białorusi – Mińsku, stolicy Litwy – Wilnie i na polskim biegunie zimna, czyli w Suwałkach.

K.M. Zatem może to być właśnie kolejny efekt zawirowań historycznych sprzed ponad 70 lat?

P.Z. W dużej mierze tak to wygląda. Mimo, że potrzeba dokładniejszych badań w tym zakresie, to można przypuszczać, że to wynik „przeniesienia” Polski po II wojnie światowej o 200 km na Zachód i ruchów migracyjnych na taką skalę, którą obecnie trudno sobie wyobrazić. Choć to oczywiście jedynie film fabularny, to przypomnijmy sobie, jako ilustrację, odyseję, którą odbyli, Kargul z Pawlakiem. Mądrości ludowe z terenów dzisiejszej zachodniej Ukrainy pojechały z nimi gdzieś na Opolszczyznę, czy Dolny Śląsk (ok. 700 km), które były w II połowie lat ‘40 w dużym stopniu opustoszałe w wyniku niedawno zakończonej wojny.

K.M. Nie do wiary, jak to wszystko jest ze sobą powiązane.

P.Z. Dokładnie tak. Klimat i pogoda to fascynujące zagadnienia. Są to jedne  z najczęstszych tematów rozmów, zwłaszcza jeśli zapada tzw. „niezręczna cisza”… Śmiech. Za chwilę mamy katolicką uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, czyli tzw. „Boże Ciało” (11 czerwca). Uczestnicy ceremonii będą używać suplikacji (modlitwy błagalnej, najczęściej śpiewanej – przyp. red.) „od powietrza, głodu, ognia i wojny zachowaj nas, Panie”. Jest to w znacznym stopniu prośba o dobrą pogodę, w szczególności podczas następujących miesiąc później żniw, błaganie o powstrzymanie wichur, suszy oraz innych kataklizmów, które w efekcie mogą wywołać głód. Choć mamy XXI w., to jednak względem pogody jesteśmy ciągle dość bezbronni, dlatego chwytamy się wszystkich możliwych sposobów, aby ją okiełznać. Odwołujemy się do badań naukowych, religii, przysłów, łupania w krzyżu bacy na Podhalu czy nisko latających jaskółek… Śmiech.

K.M. Pani Zofio, na zakończenie prosiłbym jeszcze, żeby zdradziła Pani naszym czytelnikom, które przysłowia na pewno się nie sprawdzą.

P.Z. Według badań, o których wspominałam, szczególnie do 3 przysłów powinniśmy podchodzić z dużą rezerwą. Dane pokazały, że nie mają one praktycznie żadnej zdolności prognozowania: „Na Wszystkich Świętych (1 listopada) jeśli ziemia skrzepła, cała zima będzie ciepła”, „Marek (25 kwietnia) skwarem grozi, Bonifacy (14 maja) mrozi” oraz „Październik ciepły, będzie luty skrzepły”. Zachęcam czytelników, by jednak nie wierzyli na słowo i sprawdzili sami także te mniej skuteczne przysłowia, a następnie przesłali swoje obserwacje w listach do redakcji… Śmiech.

K.M. Doskonały pomysł! Pani Zofio, bardzo dziękuję za niezwykle ciekawą rozmową.

P.Z. Ja również dziękuję i polecam się na przyszłość. A wszystkich czytelników, którzy chcieliby się zapoznać z badaniami na temat przysłów bardziej dogłębnie odsyłam do pełnego tekstu:

Matczak, P., D. Graczyk, A. Choryński, I. Pińskwar, and V. Takacs, 2020: Temperature Forecast Accuracies of Polish Proverbs. Weather, Climate, and Society, 12, 405–419, https://doi.org/10.1175/WCAS-D-19-0086.1  

Z Panią Zofią o tym czy przysłowia pogodowe się sprawdzają rozmawiał Krzysztof Mączka.

PS. Pani Zofia jest postacią fikcyjną

Czy przysłowia pogodowe się sprawdzają? O badaniach można przeczytać tutaj albo w tym miejscu.

Aktualności z gminy Swarzędz i okolic znajdziecie TUTAJ.

Czy przysłowia pogodowe się sprawdzają

Adam Choryński

Redaktor naczelny i wydawca Informatora Swarzędzkiego i portalu swarzedz24.pl, swarzędzanin od urodzenia

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.