Sołtys na kwarantannie – rozmowa z Norbertem Zgrabczyńskim, sołtysem Janikowa Górnego

Koronawirus i Swarzędz. O tym jak wygląda życie na kwarantannie i jak ocenia działania służb opowiada w rozmowie z portalem swarzedz24.pl sołtys Janikowa Górnego Norbert Zgrabczyński, który po powrocie z zagranicy, od 4 dni ma domową kwarantannę.

Co się właściwie stało, że jest pan poddany kwarantannie?

Jeszcze przed całą akcją, jaka ma miejsce w Polsce, wyjechaliśmy ze znajomymi na urlop do Meksyku. W Polsce wówczas nie było śladów koronawirusa, nic się nie działo. Jechaliśmy ze świadomością, że w kraju jest wszystko ok. Cała sytuacja zastała nas podczas urlopu.

W Meksyku było wtedy spokojnie?

W Meksyku był wtedy jeden przypadek zarażenia, w samej stolicy. Zaskoczyło mnie zaraz po lądowaniu, że na samym lotnisku były ogólnodostępne środki odkażające. Myślałem, że ma to związek z zagrożeniem koronawirusem. Jak się okazało, to jest tam normalne, że przy restauracjach, przy wejściach są umiejscowione środki dezynfekcyjne. Czyli to nie było jakieś działanie przygotowawcze, a raczej normalne, rutynowe. W momencie powrotu z Meksyku sytuacja na miejscu się zrobiła trochę bardziej poważna.

Jak wyglądał pana powrót do domu?

Dzień przed wylotem anulowali nam przeloty. Do Europy bilety jeszcze mieliśmy, ale potem zrobił się problem, by wrócić do Polski. Wszystkie połączenia nam zawiesili. Znaleźliśmy tę akcję „lot do domu” i tak właśnie się dostaliśmy, przez Holandię do Polski. Organizacja była prosta, znaleźliśmy połączenie w internecie i zaklepaliśmy bilety. Część osób poleciała do Paryża, bo nie było miejsc, a stamtąd już do Polski.

Przejechał pan kawał świata, jak wygląda walka z koronawirusem w innych krajach?

Może zacznę tak, ponieważ na początkowym etapie jechaliśmy do Berlina i stamtąd lecieliśmy dalej, to np. w Niemczech wiedząc, że jest już znacznie większe zagrożenie niż w Polsce, ludzie nie byli kompletnie przejęci. Podobnie było jak wróciliśmy. Koleżanka, która pracuje w Berlinie w służbie zdrowia mówiła nam, że są tysiące zarażeń, a tu się kompletnie nic nie dzieje. Niby mają wdrożony stan zagrożenia epidemiologicznego, a ludzi na przystankach i w autobusach są tysiące. Zupełnie jakby się nic nie działo.

To jak pan ocenia pracę służb – krążą plotki, że wcale nie pilnują wracających do kraju – czy się pan z tym zgadza?

To tutaj też jestem zaskoczony, ale pozytywnie. Policja nas ciągle sprawdza i pyta jak się czujemy, czy wszystko mamy. Sanepid do nas dzwoni i pyta czy jest ok. Jestem zaskoczony totalnie, nie spodziewałem się, że to tak będzie. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony. Przejechaliśmy kawał świata, byliśmy tam, gdzie się tego koronawirusa naprawdę dużo zrobiło i nie wiem czy ludzie sobie nie zdają sprawy z zagrożenia. Nikt tego na pewno tak nie pilnuje, jak u nas. I bardzo to mi się podoba, jak to u nas jest zorganizowane. Jestem zszokowany, jak to wszystko sprawnie w naszym kraju działa. Nawet media podchodzą inaczej do tematu, nie patrzą już na politykę, działają rozsądnie.

Jak wygląda życie w kwarantannie? Mówił pan, że czeka na kontrolę policji – czy to jedyne osoby, które pana odwiedzają?

Jeśli chodzi o policję i sąsiadów to widujemy się przez okno. Niektórzy zostawiają pożywienie przy drzwiach i uciekają. Jest wspaniałe wsparcie lokalnej społeczności. Brakuje mi za to ruchu. Jestem osobą aktywną, dużo chodzę, w pracy robię dziennie pieszo 15 kilometrów, chodzę na siłownię kilka razy w tygodniu. Właśnie wysiłku fizycznego mi brakuje, aż mnie nosi. Zostało mi jeszcze 10 dni. Na szczęście wsparcie jest wspaniałe, przed chwilą sąsiadka zrobiła i przyniosła mi koktajl, to jest naprawdę fajne. Z pracy też mam duże wsparcie – ludzie dzwonią, pytają, czy coś mi przywieźć. Sąsiedzi, policja, to wsparcie jest świetne.

Czy to, że jest pan w izolacji, jakoś wpływa na pana pracę jako sołtysa?

Tak naprawdę, to specjalnie założyłem konto na Facebooku, by kontaktować się z mieszkańcami – wcześniej nigdy z tego nie korzystałem. Akurat konto założyłem jakieś półtora miesiąca temu. Założyłem też Instagram, by mieszkańcy mogli się ze mną kontaktować każdymi możliwymi kanałami. Te media społecznościowe niezwykle ułatwiają działanie. A tym bardziej w tych czasach. Mieszkańcy albo dzwonią, piszą SMS, na Messengerze, maila. Dzięki temu działanie jako sołtysa nie jest naruszone w żaden sposób. Tak samo, jeśli chodzi o kontakt z Urzędem, wszystko można zrobić mailowo. Oczywiście są pewne sprawy, które jeszcze nie zostały zrobione, ale przez to, że jest zagrożenie koronawirusem, i tak nie mogłyby być realizowane. Ale ze mną kontakt jest. Choć w izolacji, to działam.

Dziękuję za rozmowę, życzę dużo zdrowia i wytrwania w tej kwarantannie!

Rozmawiał Adam Choryński

sołtys koronawirus kwarantanna Zgrabczyński

Więcej o dotychczasowych zmaganiach Swarzędza z zagrożeniem jakim jest koronawirus przeczytasz tutaj.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.